Skateboardowe Grand Prix Polski jest jednym z działań Stowarzyszenia Polska Asocjacja Skateboardingu, które ma na celu podniesienie standardów w polskiej deskorolce.
Idea polega na przeprowadzeniu profesjonalnego cyklu imprez — deskorolkowych mistrzostw Polski, których wynikiem będzie obiektywny ranking skaterów w Polsce. Wszystkie zawody w cyklu są sędziowane jednolitym systemem, zgodnym ze standardami International Skateboarding Federation, oraz organizowane według określonych wytycznych, jednakowych dla wszystkich organizatorów. Wyniki całego cyklu są sumowane, tworząc jasną klasyfikację polskich riderów — podobnie jak w wielu innych krajach, gdzie z powodzeniem narodowe rankingi funkcjonują od lat.
Dzięki udziale w Skateboardowym GP Polski, skaterzy mają większą szansę na zostanie dostrzeżonym i lepsze możliwości nawiązania profesjonalnej współpracy z dużymi deskorolkowymi firmami — zarówno polskimi jak i zagranicznymi. Natomiast z perspektywy firm deskorolkowych, ranking zachęca do wspierania najlepszych skaterów.
W 2014 roku bazę cyklu tworzyło aż 7 imprez:
– Czesko-Polski Mecz Deskorolkowy, Szczytna
– Swarzędz
– Lines of Bielawa
– Gdynia Seaside Session
– Baltic Games, Gdańsk
– Space Jam, PTG Katowice
– Silver Games, Olkusz




(9 votes, average: 3,67 out of 5)
6 komentarzy
czekam na młodą krew, albo kogoś ogarniętego, żeby wygryzł mazura!
won z tym, co to za argument ze za granica to funkcjonuje ? czy naprawde musimy byc az tak prymitywni i opierac wszystko o wygrane i przegrane ? tworzyc jakies rankingi jak w grze ?
ranking i wygrany przegrany sa potrzebne bo kogo wysłał bys np na jakies mistrzostwa europy lub świata
kto wg Cibie mogłby pojechac np. pan XX a dlaczego bo co??
dzięki temu jest chociaz normalna możliwosc wytypowania i wysłania zawodnika gdzis w świat
Nikt nie karze Ci w tym brać udziału. To nie jest bezmyślne małpowanie wzorców z zagranicy tylko akcja która ma pomóc promować skateboarding. Rywalizować mogą zawodnicy ale i firmy, bo która nie chciałaby przyszachować mistrza polski pod swoje skrzydła i sie w ten sposób promować. To jest dobra akcja pomyśl o tym. Jeżdżąc na desce nie ma wygranych i przegranych.
Z racji tego, iż od jakiegoś czasu nie jesteśmy uraczani corocznymi awardsami (wielka szkoda), a Sfahu trzyma nas w oczekiwaniu na wyniki swojego plebiscytu (Sfahu albo utnij plotki i ogłoś w końcu wyniki albo jeżeli to prawda i masz przypał to przynajmniej miej odwagę się przyznać) postanowiłem podać swoje typy w dobrze nam już znanych kategoriach (i nie tylko) oraz potraktować ten wpis jako moje subiektywne podsumowanie 2014r. I tak:
Rookie roku – Jakub „Cziken” Owczarczyk
Team roku – Locals
Wydarzenie roku –“Skateboarding across the border: skate & unite”
Skater roku – Tomek Ziółkowski
Przejazd roku – Michał Mazur „Wyszponcone chłopaki”
Przypał roku – Polskie piekiełko – i nie mam tu na myśli hejterków, a sranie we własne gniazdo przez osoby z „wewnątrz”. Przenoszenie prywatnych konfliktów na grunt publiczny, nastawianie ludzi przeciwko komuś, banowanie albo ignorowanie działań pewnych osób lub wydarzeń przez nasze skate media i jeszcze parę innych „fajnych” zachowań. A wszystkie podobno przecież w imię rozwoju polskiego skateboardingu. Wszelkim ludziom piszących artykuły o tym, że mają już to w dupie lub, że skateboarding umiera polecałbym najpierw spojrzeć czy czasami ich działania nie mają na to wpływu. Tak zacząć od siebie, samokrytycznie, bo tak łatwo zobaczyć zadrę w oczach innych, a nie dostrzec belki we własnym. Zamiast się łączyć i działać dla wspólnego rozwoju lecimy w drugą stronę. Ktoś fajnie to podsumował podczas jednego z zeszłorocznych eventów, że Polska deskorolka niedługo będzie jak Polski hip-hop. Za noszenie ciuchów lub używanie rzeczy pewnych skate firm w pewnych rejonach kraju będzie można dostać w ryj. W najlepszym wypadku solidny pocisk werbalny. Dla przykładu na ostatniej Bielawie sam byłem świadkiem, jak niektórzy zwracali uwagę innym za noszenie naklejek pewnej firmy.
Do tego mamy akcje typu: sprawa sądowa: skater vs firma z branży (tam to podobno nasze „skate autorytety” się ładnie „popisują”). Magazyn papierowy podobno też już zakończył swój żywot. Polski Związek Sportów Wrotkarskich, który w swoich dyscyplinach ma skateboarding, i który może mieszać w „naszej dziedzinie”. Nie ogarnianie terminów ważnych wydarzeń, które nakładają się na siebie (dobrze, że Shop Riot był w Piasecznie niedaleko Wawy i chyba wszystkim udało się wyrobić na Skate Arcade). Hajs niektórym też ładnie poprzestawiał w głowach. Ogólnie „każdy ponad każdym, wszyscy najmądrzejsi”. No ale cóż, przecież to wszystko w imię „rozwoju polskiego skateboardingu”. Zastanówmy się dobrze czy naprawdę chcemy takiego „rozwoju”? Bo ja obecnej formie dziękuję bardzo.
Zapraszam do dyskusji tutaj: https://idosk8.com/co-boli-polskiego-skejta.html