IDOSK8.com to najważniejsze skate newsy ze świata i Polski w jednym miejscu. Nie musisz wchodzić na inne strony w poszukiwaniu nowych filmów, ja to robię za Ciebie, nieprzerwanie od dwóch lat i nie zamierzam przestać. Teraz mamy tutaj również forum, gdzie możesz porozmawiać o deskorolce lub coś po prostu kupić czy sprzedać.
SZUKAJ
DODAJ

War-szał: Deskorolka.

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (25 votes, average: 4,52 out of 5)
Loading...

Kto pamięta Capitol i inne kultowe miejscówki? A kto słyszał o polskiej firmie projektującej deskorolkowe ciuchy na światowym poziomie? Prekursorzy skateboardingu w Polsce opowiadają o swojej pasji i pokażą jak jeździ się dzisiaj.

25 komentarzy

  • 1
    Polaczek
    25 listopada 2011 - 11:49 | Permalink

    Bike polo mistrz!!

     
  • 2
    Anonim
    25 listopada 2011 - 11:52 | Permalink

    War-szał-kał

     
    • 3
      Anonim
      25 listopada 2011 - 12:01 | Permalink

      war-szał-kał-czu-ko-we-kół-ka-do-deski-filmera i co może być przyjemnie ?

       
  • 4
    ...//
    25 listopada 2011 - 12:06 | Permalink

    jak najwiecej takich filmow. wreszcie ktos elokwetnie i madrze cos o nas powiedzial, tez zostal poruszony temat krytego miejsca do jazdy co mnie bardzo cieszy bo moze w koncu ktos ogarnie ze chyba jako jeden z niewielu krajow srednio rozwinietych nei mamy zadnego miejsca do jazdy na zime w stolicy.

     
  • 5
    tmf
    25 listopada 2011 - 13:52 | Permalink

    wszystko niby fajnie , ale jak po raz kolejny ktoś z waw’y narzeka na brak miejsc do jazdy to chyba nie ma najmniejszego pojęcia jak to wygląda w innych częściach kraju.
    PL to nie tylko wawa i reszta kraju w tym kilka większych miast.
    większość ludzi w pl chciałaby mieć tyle miejscówek do jazdy co jest w wawie , a jak wam mało to bierzcie przykład z LBN !!

     
  • 6
    .../
    25 listopada 2011 - 14:18 | Permalink

    chodzi o to ze po prostu nie ma gdzie. sa chetni do budowy co pokazuja na przyklad chlopaki na kortach. jednak znalezc cos takiego jak na first floor nie jest latwo i jest to jak wygrana na loterii. i po 2 nie ma sie co dziwic ze w kazdym mniejszym miasteczku albo gdzies na wsi nie ma zadnego skateparku. polska jeszcze nie jest az tak rozwinieta ale jednak w stolicy i chociaz w tych najwiekszych miastach powinno cos na zime powstac

     
  • 7
    fedex
    25 listopada 2011 - 14:23 | Permalink

    ee tam ja juz się przyzwyczaiłem że w zimę się nie jeździ. I tak nie jest źle. Przynajmniej zdążyli zrobić 2 plazy w Polsce przed kryzysem bo teraz to być może przez kilka lat już nic nie powstanie takiego.

     
  • 8
    z
    25 listopada 2011 - 15:56 | Permalink

    fajnie wykokane ale film o niczym.

     
  • 9
    Anonim
    25 listopada 2011 - 16:22 | Permalink

    Oj dzieci, dzieci – co wy wiecie o historii deskorolek w Polsce? Ludzie, którzy wypowiadają się w tym artykule, nie byli nawet w planach wtedy gdy skateboard startował u nas…

    OTO HISTORIA SKATEBOARDINGU w POLSCE:

    Pierwsze deskorolki pojawiły się w Polsce już w połowie lat 70-tych. Głównie z zagranicy. Szybko jednak powstała w Łomiankach pierwsza deska produkowana w Polsce (tzw. Mercedes – od znaczka, który chyba niezupełnie zgodnie z prawem na niej widniał). Polski producent nazwał ją „roller”. Ta nazwa nie przyjęła się (choć dla mnie jest dużo fajniejsza od „deskorolki”).

    Pierwszym absolutnie kultowym miejscem spotkań skateboadrerów był pl. Zamkowy, zwany po prostu Placem. Tam uprawiało się freestyle skateboarding. Np. skoki, piruety, jeżdżenie na dwóch kółkach (tylnich lub przednich), jazda na rękach na jednej, dwóch lub nawet trzech deskach ustawionych jedna na drugiej, etc.

    Prekursorami tego sportu na Placu pod koniec lat 70-tych byli: m.in. Biały i ryży Piotrek (ten co grał Mareczka w Czterdziestolatku). Po nich schedę na kilka lat przejęli: Punk, Jacol, Jaźwa, Migun, Fąfer, Kunta i paru innych. Było też dwóch amerykanów o polskich korzeniach: Dziki i Wódz. Oni pokazywali amerykańskie triki, podobne trochę do tych które stosuje się teraz, choć wtedy były one trudniejsze do wykonania bo deski były nieco mniejsze. Ale nasze polskie triki też były dość skomplikowane. Na Placu jeździły też dziewczyny-skateboarderki: Siostry (choć nie były siostrami). Zgodnie z oficjalnie przyjętymi zasadami towarzyskimi skateborderzy zwracali się do siebie „per mistrzu”. Gdy ktoś przyszedł na plac z nową zagraniczną deską mógł liczyć się z propozycją: „Mistrzu, pozwól że przetestuję Twój sprzęt”

    Pierwsze oficjalne zawody w skateboardzie (mistrzostwa Warszawy) zorganizował w okolicach „Warszawianki” pod koniec lat 70-tych WKN (Warszawski Klub Narciarski). W pierwszych dwóch latach był rozgrywany tylko slalom. A za trzecim (niestety ostatnim już) razem obok slalomu rozegrano również zawody w jeździe figurowej. Vice-mistrzem Warszawy w tej dyscyplinie został wtedy autor tego postu. W slalomie zawsze bezkonkurencyjny był Wyspa, który nie był człowiekiem z Placu. Nie było to zaskoczeniem, ponieważ na Placu królował wtedy freestyle i nikt nie trenował slalomu. Potem był rok 1981 i stan wojenny, a WKN stracił zainteresowanie patronowaniem skateboardowi i więcej już zawodów nie było.

    Dopiero potem było to o czym piszecie w artykule… Śmiać mi się chce z tych „prekursorów”

     
    • 10
      Moryc
      25 listopada 2011 - 16:46 | Permalink

      Per „mistrzu”, a powiedz mi który z nich w materiale mówi o sobie per prekursor?

       
  • 11
    Anonim
    25 listopada 2011 - 16:57 | Permalink

    A TUTAJ MISTRZU:

    Rozmowa z Kubą Perzyną z „INFOmagazine” – pisma poświęconego deskorolce

    Dominika Kotowicz: Jakie były początki skateboardingu w Polsce?

    Pierwsze deskorolki, te szerokie, amerykańskie, pojawiły się w Polsce około roku 86, ale tak na dobre wszystko zaczęło się na początku lat 90., kiedy powstał pierwszy prawdziwy skateshop na ul. Smolnej. Odbyły się wtedy pierwsze zawody, a media zaczęły się interesować zjawiskiem.

    Kim byli prekursorzy?

    Wśród pierwszych osób jeżdżących był Arek Stępień – Areczek, Plastek, Douglas, Mały, Rafał Wielgus, Sticorama, Paweł Przybył, Marcin Hackiewicz – Gacek, Gutek. Większość już raczej nie jeździ, ale środowisko utrzymuje kontakty. Na początku jeździło się pod starym KC, pod Pałacem Kultury, pod Capitolem – to była kultowa miejscówka, a zimą po korytarzach Dworca Centralnego.

    Jesteś z pierwszego pokolenia skatów w stolicy. Jak zaczynałeś?

    Zacząłem jeździć w latach 90. na moim osiedlu ze swoją ekipą. Bardzo mnie wciągnęło nie tylko jeżdżenie, ale też robienie filmów. Jeździłem i nagrywałem, zbierało się coraz więcej materiału. Poznałem Andrzeja Skrobańskiego z Gdańska i postanowiliśmy zrobić wideo magazyn, czyli taką gazetę na taśmie wideo. Tak w 1997 roku powstało INFO. W 2003 roku postanowiliśmy zrobić tradycyjną gazetę, czyli dzisiejszy INFOmagazine.

    Filmów deskorolkowych jest coraz więcej…

    Na pewno warto wymienić „Easy living” ekipy z Bielska, serię „Garaży” Kuby Kaczmarczyka, z młodszych ekip – „Film Długiego „, „Ziemia obiecana” Kuby Dzieworskiego z Łodzi, „Stand Up” z Wrocławia. To się rozchodzi po całej Polsce. Jednak w porównaniu do klipów internetowych, pełnych produkcji jest niedużo.

    Teraz gdzie się jeździ?

    W Warszawie zawsze było dużo miejscówek streetowych. Teraz jest trochę gorzej, coraz więcej jest obiektów z ochroną, skąd deskorolkowcy są wyrzucani. Najczęściej jeździ się na placu Grzybowskim, na placu Trzech Krzyży pod Witosem, mamy też swoją ukrytą miejscówkę, którą stworzyliśmy z braku alternatyw. Ale stolica słabo się prezentuje jeśli chodzi o skateparki. Kiedyś takim miejscem była Wilanowska: było oświetlenie, teraz to zupełna ruina. Niedawno został zamknięty kryty skatepark Kamuflaż. Jest niby Jutrzenka, ale to namiot bez ścian, gdzie nie da się jeździć zimą. Fajne są trzy skateparki, niestety położone na obrzeżach: na Tarchominie, na Marysinie i w Raszynie.

    Jak poznać skatera na ulicy?

    Skądś się wziął stereotyp skatera w szerokich spodniach ale w tej chwili nie ma takich skojarzeń. Panuje wolność, coraz mniej jest drążenia w temacie jak kto powinien wyglądać. Taka właśnie jest deskorolka: każdy jest inny i każdy robi to na swój sposób.

    Dostrzegasz duże różnice pokoleniowe w środowisku skatów?

    Powoli powstają nowe miejsca do jazdy na desce, firmy mają pieniądze by inwestować w dzieciaki, które chcą jeździć oraz organizować obozy i zawody. To są plusy. Minusy? Trochę traci to swój urok. Kiedyś deska była niszowa. Spotkać deskorolkowca na mieście nie było łatwo, mając deskę można było czuć się wyjątkowym. Dziś skatów jest wielu i nie są tak zintegrowani.

     
  • 12
    Mellow
    25 listopada 2011 - 17:23 | Permalink

    kiedys wychodzila taka gazeta JUPI w ktorej byla szkoła deski i jakies relacje pamietam ze w jednym numerze co mialem byla relacja z zawodów w palacu kultury wywiad z jakims zagranicznym ziomkiem i tekst o rodneyu mullenie ktory byl kiedys w poldonie dawal jakies demo bodajze takze w palacu a bylo to jeszcze sto lat przed slizgiem

     
  • 13
    Moryc
    25 listopada 2011 - 17:30 | Permalink

    Chodziło mi raczej o materiał video, który jest tutaj komentowany na ale ok. Niech Ci będzie. Chce Ci się śmiać z Kuby (który sam siebie z resztą nie wymienia), ale to nie on użył słowa „prekursor”, tylko opowiedział zgodnie z własną wiedzą, to co wie (a znając Kubę i jego skromność tak właśnie było, tylko zostało przycięte). Zamiast się napinać mógłbyś się sam skontaktować z np. info i podzielić się swoją wiedzą na temat tak odległej historii deskorolki. Przy okazji mógłbyś się podpisać i wszyscy by poznali imię vice mistrza polski w jeździe figurowej na deskorolce.

     
  • 14
    dgk all night
    25 listopada 2011 - 17:53 | Permalink

    bzdury

     
  • 15
    dgk all night
    25 listopada 2011 - 17:54 | Permalink

    lata 70te to ja mam w albumie independent

     
  • 16
    Anonim
    25 listopada 2011 - 18:05 | Permalink

    paweł krężel to był prekursorem ale chyba w San Diego aka „USA sosnowiec city”

     
  • 17
    edek z krainy kredek
    25 listopada 2011 - 18:10 | Permalink

    Punk, Jacol, Jaźwa, Migun, Fąfer, Kunta, Dziki, Wódz, Biały i ryży Piotrek…
    ksywy takie, że strach się bać

     
  • 18
    chuja tam
    25 listopada 2011 - 18:14 | Permalink

    chłopie, załóż sobie osiedlowy klub w piwnicy w pralni i napindalaj smoczki wodą a nie jakiś slalom wtedy traki nie skręcały deklu. Ogarnij się człowieku na Starym mieście to już dawno skinheadzi nie walą win nie mówiąc o niemieckich turystach bo im się barszcz z uszkami znudził.

     
    • 19
      Anonim
      25 listopada 2011 - 19:25 | Permalink

      bo ty żyłeś i wszystko widziales, „chłopie”

       
  • 20
    flkgho
    25 listopada 2011 - 20:04 | Permalink

    jak ja nie cierpie tej calej „historii deskorolki”, szczegolnie polskiej. chuj mnie ochodza jakies slalomy i piruety. dla mnie to pisze mistrzu jest zupelnie inna rzeczywistosc, ktora mnie kompletnie nie interesuje.

     
  • 21
    chuja tam
    25 listopada 2011 - 20:40 | Permalink

    nollie heela nie czaję i chuj tam

     
  • 22
    z
    25 listopada 2011 - 21:39 | Permalink

    no to teraz ido ma lekcje do odrobienia…

     
  • 23
    czill
    26 listopada 2011 - 00:07 | Permalink

    kurwa, za kadzym razem wchodzac w komentarze zalamuje sie ze istnieja tacy idioci ktorzy potrafia tylko hejtowac. Wypierdalac na deske a nie piszecie same negatywne komentarze. dla was to jest tylko „nudna historia deskorolki” ale dla osob starszych ktorym nalezy sie szacunek jest to cos wiecej niz poczatek skateboardingu.

     
    • 24
      ?
      26 listopada 2011 - 01:59 | Permalink

      dobra nie płacz , bo kto w sercu miłuje tego serce kapryszne

       
  • 25
    nikkk
    26 listopada 2011 - 17:21 | Permalink

    jeśli robisz coś od wczoraj, szanuj tych którzy robią to od zawsze!!

     
  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Przed dodaniem komentarza, policz: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.