Tak wyglądały finały zawodów Make it Count, których eliminacje odbywały się na całym świecie. Całość wygrał niesamowity Jon Cos z Toronto, to co on napykał podczas zawodów i na jakiej stylówie nie mieści się w głowie, reszta również z pewnością przechodziła samych siebie, tricki nie z tej ziemi.
The 2012 MAKE IT COUNT Global Finals took place at the Element YMCA Camp in the Sequoia National Forest. Jon Cos was the overall winner, with Dustin Blauvelt in second place, and Nate Greenwood in third.



6 komentarzy
trója przez zjazd :OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOo
zapasowi prosi z usa już są!
Zawody w końcu na konkretnym poziomie. Wiecie co Was różni , Warszawiaki, od nich? to, że wy opowiadacie na miejscówkach, jacy zajebiście nie jesteście – a jak przyjdzie co do czego, to fifti na 15cm murku w waszym wykonaniu wygląda jak stephen hawking tańczący breakdance. Ale spoko, przecież to chujowy murek, zły dzień, albo brak dupeczek dookoła.
Oni zaś nie pierdolą farmazonów, tylko wyjaśniają co zechcą. :)
Trzeba sobie zadać pytanie, kim w życiu jesteście. A następnie uświadomić, że kurwa nikim. SZYDERCZY ŚMIECH HAHAHA !
nie spinaj sie tak, wszyscy deskorolkowcy z warszawy to potwory co?!
Ja się nie spinam, a wręcz przeciwnie – jestem w pełni wyluzowany. :)
Niestety, każdy , kto był choć raz w stolicy zdążył to zauważyć. Pierdolony deskorolkowy konformizm, który zjada tych słabszych, przez co wszyscy chcą na siłe kozaczyć. U siebie na parku cwaniaczki, którym dupy przyrosły do parku. Trudno to zauważyć? Na każdym warszawskim skateparku znajdą się osoby, które wożą się po parku niczym Stephen Hawking w lowriderze na brooklynie, próbując zgrywać kozaka. Sorry, Janoskie , za duża koszulka i krzywa warszawska mina to nie wszystko, brakuje niestety tego funu, zajawki i poszanowania innych dookoła, cipety.
banger contest.