Druga część historii marki Vans, w tym odcinku główna uwaga skupiona jest na promodelu Steve Caballero. Jednym z największych błędów jakie popełniłem i strasznie żałuję go do dzisiaj to to, że dałem się namówić mamie by w końcu po latach wyrzucić karton z moją kolekcją half-cabów, a naprawdę byłem psychofanem i miałem ich kilkanaście par. O każdej z nich byłem w stanie opowiedzieć mnóstwo historii, gdzie je kupiłem, jakie tricki w danej parze robiłem, gdzie w nich jeździłem i tak dalej i tak dalej, mnóstwo wspomnień, które niestety pogrążyłem gdzieś w śmietniku. Nadal uważam, że to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy but deskorolkowy w historii i cały czas myślę czy nie sprawić sobie jakiejś nowej pary, choć aktualnie zakochany jestem w sliponach. I tak jak co chwilę ktoś mi zarzuca, że prowadzę opłaconą milionami dolarów zmanipulowaną propagandę pro-vansową na mojej stronie, to robi mi się przykro, bo kto mnie zna to wie, że od zawsze byłem fanem tej marki i to ona mi się kojarzy z deskorolką i jej korzeniami. Co z tego, że może inne buty są wygodniejsze, bardziej wytrzymałe czy cokolwiek innego skoro to w momencie gdy zakładam Vansy czuję się najautentyczniej na świecie i żaden inny but nie daje mi tak przyjemnego doświadczania deskorolki. A to, że mogę z nimi współpracować to również niejako spełnienie moich pragnień.
This is Vans. Established 1966.



(8 votes, average: 4,00 out of 5)
3 komentarze
szanuje to i wiem jak to jest:) z czasem przeradza sie to w pasje i ciezko przestać kupować kolejne pary, przynajmniej u mnie tak to działa.
miałem cab 4 w 90 latach kremowe ze smokiem zamiast znaczka super były ale po tylu latach main stree mu mój stosunek się zmienił do tej marki zresztą swego czasu dc mnie też wkurzaly bo w cropp można było kupić i każdy banan udawał skejta a byli i tacy co pocierali butem o chodnik żeby było cool
Mam podobne odczucia, dla mnie vans również kojarzy się 100 % z deskorolką, a każdy wyśmigany bucik wywołuje miłe wspomnienia. Piąteczka!