W tym roku dużo jeździłem na desce, jednak w większości moja jazda ograniczała się do skateparków. Często wracając z jakiegoś parku wysiadam parę przystanków wcześniej by po prostu przejechać się po centrum, poprzepychać pomiędzy ludźmi, gdzieś zrobić powerslide’a czy cokolwiek innego by poczuć klimat centrum Warszawy i nacieszyć się tym co jest w skateboardingu najprostsze, a zarazem najprzyjemniejsze. To właśnie lubię w jeździe na spotach, zawsze otacza cię ktoś bez deskorolki, komu albo się podoba to co robisz, albo jest mu to zupełnie obojętne, ale niemal zawsze coś się dzieje i uczestniczysz w życiu miasta. Będąc na skateparku jesteś ograniczony do osób podobnych do ciebie, wszystko jest przewidywalne i rzadko kiedy zdarzy się coś co cię zaskoczy. Jednym z naturalnych miejsc dla deskorolki jest ulica, warto o tym pamiętać i taka historia jak powyżej jest bardzo budująca. Gdzieś w Łotwie powstała biblioteka, która od momentu oddania została przejęta przez skejtów i rolkarzy. Okazało się, że jest to idealny spot, z czego nie zdawali sobie sprawy projektanci i osoby odpowiedzialne za tę instytucję. Co ciekawe nie mają nic przeciwko by te osoby tam były i wśród wielu wypowiedzi z obu stron pojawią się naprawdę wiele złotych myśli. Wyobraźcie sobie co by się działo gdyby takich miejsc przyjaznym skejtom powstało więcej.
Legal spot in Latvia.



One comment
Deskorolkarze dosyć często wybierając studia idą na architekturę żeby w przyszłości przemycać do projektów przyjazne jeździe detale. Zawsze istnieje możliwość, że i przy tym się jakiś skejcik/ architekt zakręcił :)