Pewien pijany gość postanowił przeszkodzić skejtom podczas sesji na spocie w Portland. Zachowywał się agresywnie, zaczął wymachiwać pięściami, a następnie deskorolką w ich kierunku. Wezwana policja od razu skuła go w kajdanki i zaprowadziła do radiowozu.
Jaki morał z tego można wynieść. Z doświadczenia wiem, że nie wolno dawać się sprowokować, często z zażenowaniem obserwuje sytuacje, w której moi koledzy bezsensownie wdają się w pyskówkę z osobami, które chcą nas wyrzucić ze spotów, bo zazwyczaj niestety mają rację, co prowadzi do tego, że po przyjeździe policji awantura ciągnie się w nieskończoność. Moim zdaniem lepiej jest po prostu prowadzić rozmowę w jak najbardziej spokojny sposób, nie pozwolić by emocje poniosły żadną ze stron, bo zazwyczaj jesteśmy na przegranej pozycji, więc zamiast tracić czas na takie przepychanki, proponuję spróbować parę ostatnich prób, a następnie przenieść się gdzie indziej, by móc w spokoju wrócić na ten sam spot w innym dniu. Często się zdarza tak, że jedna awantura na pewnej miejscówce sprawi, że lokalni działacze antydeskorolkowi uprą się na tyle, że nie pozwolą wam już nigdy tam pojeździć.
One of the funniest things i have ever filmed. Drunk guy goes after skateboarder.



One comment
Ta akcja pokazuje też, że policja nie zawsze jest przeciwko nam :) W szoku, nawet na końcu przyjacielskie uściski dłoni.