Nowy film Ty Evansa to z pewnością coś co miało utrzeć stare schematy, pewnego rodzaju eksperyment i gra z konwencjami, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Do mnie to nie trafia i nie tego oczekuje od filmów deskorolkowych, choć skłania to do refleksji czy to znaczy, że powinniśmy wciąż pracować na vx1000 i filmować deskorolkę tak jak to się robi od już pewnie jakiś 20 lat? Ty Evans spróbował inaczej, wiadomo, że to filmowiec, który nigdy nie będzie stał w miejscu, ale czy pociągnie za sobą resztę skate społeczności?
czesto cos stwierdzasz majac malo obserwacji tak jak w tym temacie



Dodaj komentarz