Jestem ciekaw ilu dzieciaków zrezygnowało z deskorolki poprzez nieprzyjemne pierwsze wrażenie jakie sprawia deskorolka kupiona w jakimś hipermarkecie. Taka jazda nie ma nic wspólnego ze skateboardingiem i to udowadnia Chris Joslin, który testuje parę śmieciowych kompletów kupionych w Wallmarcie. Nigdy nie kupujcie takiego sprzętu, zaopatrujcie się tylko w profesjonalnych sklepach deskorolkowych gdzie nigdy nie sprzedadzą wam buraka.
Chris Joslin lands everything first try – you’ve seen his footage, you already know. So what happens when you give him a shitty twenty dollar skateboard from a department store? The Berrics Consumer Report is here to find out. You get what you pay for in life… This is a public service announcement: friends don’t let friends buy boards from Walmart.





8 komentarzy
Znaczy wiesz Sfahu, myślę, że grubo przed laty (czyt. 10-13 lat temu) większość z nas zaczynało jeździć na tzw. marketówkach. Z racji takiej, że dostęp jak na tamte czasy był mocno ograniczony, bardzo drogi (bagatela blaty kosztowały nawet 299zł), nie chcieliśmy naciągać swoich rodziców na drogi sprzęt, itp. Więc w teorii nie powinniśmy już jeździć ponad dekadę. Dlaczego więc nadal tu jesteśmy? Nie wiem; może z zajawy, bo to kochamy, z przyzwyczajenia? Jedno jest pewne. Nieważne, czy ktoś swoją przygodę zacznie z deską za 99zł z Tesco czy setupem ze skateshopu za 300-400zł, jeżeli nie ma zajawki i nie poczuje choć trochę miłości do deskorolki to porzuci ją równie szybko, co ciężko zarobione pieniądze rodziców. Pozdrawiam.
Moja pierwsza deska zakupiona w sportowym miała neony. Serio były takie wcięcia po obu stronach deka, tam były plastikowe rurki a w nich światłowody połączone kabelkiem z bateriami umieszczonymi pod trakiem w centymetrowych podkładkach i prztyczek do włączania tego zajebi***go bajeru. Pourywały sie dosyć szybko i wtedy to było śmieszne bo deck miał może 7’25 cala szerokości na nose i tail były sporo szersze. Miałem szczęście bo były tam niezłe łożyska i kółeczka. Następna też była ze sportowego a może nawet kolejne dwie. Pierwszy oryginalny blat to był Amok pamiętam dokładnie kiedy przyszedł to była zajawka, wstawałem koło 6 żeby od rana jeszcze przed pójściem do szkoły pośmigać przed domem. Ot taka historia, ale wniosek jest taki warto zainwestować w lepszy sprzęt chociaż NIE SPRZĘT LECZ TECHNIKA CZYNI Z CIEBIE ZAWODNIKA.
Nie kazdego stac na deske za 400-700 zl
ej speed demons blaty są ok.
W skateshopach tez was mogą wyjebać. ITS ALL ABOUT MONEY!
flipek ani razu nie wszedł —> spróbujmy tróje! fuck logic
Tak to jest, jak się nie zna Angielskiego i nie słucha… Ostatnia próba, było „Perfect landing”, czyli nie odjechał tego tylko ze względu na tą deskę…
Taaa, a kompletne deski znanych marek to za super co nie….